Publiczny
- _ Ostatnia hossa starego świata ?
Ostatnia hossa starego świata? Geopolityka, dług i ryzyko nowego porządku finansowego
Nadchodzi zmiana epoki? Scenariusz, którego rynki jeszcze nie dostrzegają
Lekcje historii – kiedy kończy się dominacja mocarstw?
Większość inwestorów analizuje wykresy z ostatnich pięciu czy dziesięciu lat. Tymczasem największe zmiany na rynkach finansowych zachodzą raz na kilkadziesiąt lat i są konsekwencją procesów geopolitycznych, a nie jedynie decyzji banków centralnych.
Historia pokazuje, że żadne imperium gospodarcze nie utrzymało swojej dominacji w nieskończoność. Hiszpania utraciła swoją pozycję na rzecz Holandii. Holandia ustąpiła miejsca Wielkiej Brytanii. Po dwóch wojnach światowych rolę globalnego lidera przejęły Stany Zjednoczone.
Każda taka zmiana miała kilka wspólnych elementów:
- narastające zadłużenie państwa dominującego,
- coraz wyższe koszty utrzymania wpływów politycznych i militarnych,
- pojawienie się nowych konkurentów gospodarczych,
- konflikty regionalne lub globalne,
- zmiana architektury światowego handlu i finansów.
Nie oznacza to, że historia powtórzy się w identyczny sposób. Pokazuje jednak, że zmiany hegemonii nie są wydarzeniem jednorazowym, lecz wieloletnim procesem, w którym rynki finansowe odgrywają równie ważną rolę jak działania militarne.
Kryzys długu – największe zagrożenie, o którym mówi się zbyt rzadko
W mojej ocenie największym ryzykiem nie jest dziś sam konflikt zbrojny, lecz narastający problem zadłużenia państw.
Dług publiczny przez wiele lat był relatywnie tani dzięki wyjątkowo niskim stopom procentowym. W momencie, gdy koszt finansowania wzrasta, rosną również wydatki budżetowe przeznaczane na obsługę odsetek. W USA odsetki od dług przekraczają już 1/3 budżetu. Pytanie jest więc nie czy ale kiedy ?
Każde państwo ma pewien poziom zadłużenia, który jest w stanie obsługiwać przez dłuższy czas. Problem pojawia się wtedy, gdy coraz większa część dochodów budżetowych przeznaczana jest nie na inwestycje, ochronę zdrowia czy infrastrukturę, lecz wyłącznie na spłatę kosztów finansowania długu.
Jeżeli taki proces trwa przez wiele lat, państwo staje się coraz bardziej zależne od ciągłego rolowania zadłużenia. W pewnym momencie wystarczy utrata zaufania inwestorów lub gwałtowny wzrost rentowności obligacji, aby system znalazł się pod ogromną presją.
Nie twierdzę, że nastąpi to już w ciągu kilku najbliższych miesięcy. Uważam jednak, że jest to jedno z największych zagrożeń dla stabilności finansowej państw rozwiniętych w perspektywie najbliższych lat.
Płynność – czynnik, który decyduje o przetrwaniu
Większość inwestorów koncentruje się na cenach aktywów. Tymczasem podczas największych kryzysów najważniejsza staje się płynność.
Dopóki system finansowy funkcjonuje prawidłowo, inwestor może sprzedać akcje, wykupić obligacje czy przelać środki z rachunku bankowego.
Jeżeli jednak dochodzi do kryzysu zaufania, pojawia się ryzyko ograniczenia płynności. Historia zna przypadki czasowego zamrażania wypłat, wprowadzania kontroli przepływu kapitału czy ograniczeń w funkcjonowaniu systemów bankowych. Takie działania były podejmowane w różnych krajach w okresach głębokich kryzysów finansowych.
To właśnie dlatego w scenariuszu skrajnym nie wystarczy posiadać aktywa o wysokiej wartości. Równie ważna staje się możliwość swobodnego dysponowania nimi.
Jak zachowują się poszczególne klasy aktywów podczas głębokich kryzysów?
Nie wszystkie aktywa reagują jednakowo.
Akcje spółek wzrostowych zazwyczaj należą do najbardziej wrażliwych na odpływ kapitału.
Obligacje państw o wysokim poziomie zadłużenia mogą tracić wartość, jeżeli inwestorzy zaczynają kwestionować zdolność emitenta do dalszego finansowania zobowiązań.
Rynek nieruchomości również nie jest wolny od ryzyka. Wysokie stopy procentowe ograniczają dostępność kredytu, zmniejszają liczbę transakcji i wywierają presję na ceny.
Kryptowaluty mogą zachowywać się skrajnie różnie – dla części inwestorów stanowią alternatywę wobec tradycyjnego systemu finansowego, dla innych pozostają aktywami o wysokim ryzyku, które w okresach paniki są wyprzedawane w pierwszej kolejności.
Z kolei metale szlachetne od stuleci pełnią funkcję aktywów ochronnych. Nie oznacza to, że ich ceny rosną bez przerw, ale w okresach utraty zaufania do pieniądza papierowego często odzyskują znaczenie jako element zabezpieczenia majątku.
Portfel defensywny "na wojnę" – dlaczego powstał kilka lat temu?
Kilka lat temu zaproponowałem klientom serwisu koncepcję portfela defensywnego przygotowującego na upadek systemu finansowego. Nie dlatego, że oczekiwałem natychmiastowego załamania rynków, lecz dlatego, że uznałem, iż proces upadku systemu jest już mocno zaawansowany i spodziewałem się początku ery wojen hegemonicznych.
Jego celem nie było osiąganie najwyższych stóp zwrotu w czasie hossy. Zadaniem portfela było przygotowanie kapitału na okres, w którym tradycyjne zależności rynkowe mogą przestać działać.
Jedna z pozycji osiągnęła w szczytowym momencie stopę zwrotu przekraczającą 490% w okresie około trzech ostatnich lat. Nie jest to dowód, że cały scenariusz okaże się trafny, ale pokazuje, że inwestowanie w oparciu o długoterminowe megatrendy może przynosić ponadprzeciętne rezultaty.
Adwokat diabła – co mogłoby unieważnić ten scenariusz?
Każda analiza wymaga wskazania argumentów przeciw własnej tezie.
Czarny scenariusz może nie zrealizować się, jeżeli spełni się jednocześnie kilka warunków.
Po pierwsze, konflikty geopolityczne nie ulegną dalszej eskalacji i zostaną ograniczone do obecnego zasięgu.
Po drugie, światowy handel będzie funkcjonował bez poważniejszych zakłóceń, co zmniejszy presję na ceny energii i inflację.
Po trzecie, banki centralne utrzymają zaufanie do systemu finansowego, a rządy będą w stanie stabilizować poziom zadłużenia bez gwałtownego wzrostu kosztów jego obsługi.
Po czwarte, rozwój technologiczny – szczególnie w obszarach sztucznej inteligencji, energetyki i automatyzacji – może zwiększyć produktywność gospodarek na tyle, że złagodzi skutki wysokiego zadłużenia.
To pokazuje, że przyszłość nie jest przesądzona natychmiast aczkolwiek zakładam, że zegar odlicza ostanie miesiące tej geopolitycznej zmiany. Inwestor powinien analizować różne warianty i dostosowywać portfel do zmieniających się warunków, a nie opierać decyzji wyłącznie na jednym scenariuszu.
Nie oczekuję od czytelników, że zgodzą się z każdą przedstawioną tezą. Zachęcam jednak do postawienia sobie prostego pytania: czy mój portfel jest przygotowany wyłącznie na dalszą hossę, czy również na wydarzenia, które dziś wydają się mało prawdopodobne?
Największe fortuny inwestycyjne nie powstają wyłącznie dzięki trafnemu przewidywaniu wzrostów. Bardzo często ich fundamentem okazuje się umiejętność ochrony kapitału w okresach, gdy większość uczestników rynku zakłada, że „tym razem będzie inaczej”.
Jeżeli opisany scenariusz okaże się błędny, inwestor posiadający dobrze zdywersyfikowany portfel nadal będzie uczestniczył w rynku. Jeżeli jednak choć część przedstawionych ryzyk zacznie się materializować, wcześniejsze przygotowanie może okazać się jedną z najważniejszych decyzji inwestycyjnych tej dekady.
Dlaczego większość analityków nie dostrzega nadchodzącego zagrożenia?
Historia rynków finansowych uczy jednej rzeczy: największe kryzysy niemal zawsze zaskakiwały większość uczestników rynku.
Nie dlatego, że brakowało sygnałów ostrzegawczych. Wręcz przeciwnie – sygnały były widoczne, lecz interpretowano je jako przejściowe problemy.
Tak było przed krachem z 1929 roku. Tak było przed światowym kryzysem finansowym z 2008 roku. Tak było również przed wieloma kryzysami zadłużeniowymi w różnych częściach świata.
Dlaczego?
Ponieważ analitycy, zarządzający funduszami i ekonomiści funkcjonują w ramach obowiązującego modelu gospodarczego. Zakładają, że system będzie działał podobnie jak przez ostatnie kilkanaście lat, a każde spowolnienie zostanie ostatecznie złagodzone przez działania banków centralnych lub rządów.
To naturalny sposób myślenia. Człowiek ma tendencję do ekstrapolowania teraźniejszości na przyszłość.
Jeżeli od kilkunastu lat każda większa przecena kończyła się nowymi szczytami indeksów, większość inwestorów zaczyna wierzyć, że tak będzie zawsze.
Problem polega na tym, że historia nie rozwija się liniowo.
Największe zmiany zachodzą wtedy, gdy przestają działać mechanizmy, do których wszyscy zdążyli się przyzwyczaić.
Moim zdaniem właśnie dlatego warto rozważyć scenariusz, który dziś wydaje się mało prawdopodobny. Nie dlatego, że musi się zrealizować jeszcze w tym roku, ale dlatego, że rynek może go wyceniać zbyt nisko.
W inwestowaniu największe pieniądze zarabia się nie na przewidywaniu tego, co oczywiste, lecz na dostrzeganiu ryzyk i szans, których większość jeszcze nie uwzględnia.
Co może być katalizatorem zmiany?
Wielkie kryzysy rzadko wybuchają bez ostrzeżenia. Znacznie częściej przez lata narastają nierównowagi, aż w pewnym momencie pojawia się wydarzenie, które uruchamia lawinę.
Nie musi to być samo w sobie wydarzenie największe.
Może nim być eskalacja konfliktu regionalnego, gwałtowny wzrost cen energii, niewypłacalność dużej instytucji finansowej, kryzys na rynku obligacji, utrata zaufania do waluty lub seria decyzji politycznych, które ograniczą światowy handel.
To nie pojedyncze zdarzenie powoduje największe szkody, lecz reakcja łańcuchowa.
Jeżeli kilka takich czynników wystąpi jednocześnie, rynki mogą przejść od fazy ignorowania ryzyka do fazy gwałtownej paniki. Historia wielokrotnie pokazywała, że moment utraty zaufania potrafi zmienić zachowanie inwestorów w ciągu kilku dni.
Jak może wyglądać świat pięć lat po takim kryzysie?
To pytanie wydaje się dziś odległe, ale właśnie ono powinno interesować inwestora długoterminowego.
Każdy wielki kryzys kończył się narodzinami nowego porządku gospodarczego.
Po II wojnie światowej powstał nowy system finansowy oparty na dominującej roli dolara i instytucji międzynarodowych.
Po kryzysie z lat 70. świat wkroczył w epokę pieniądza fiducjarnego i globalizacji finansowej.
Jeżeli obecny system rzeczywiście znalazłby się pod presją porównywalną z wcześniejszymi przełomami historycznymi, za pięć lat moglibyśmy funkcjonować w zupełnie innym otoczeniu niż obecnie.
Nie oznacza to końca gospodarki rynkowej. Oznaczałoby jednak zmianę zasad, według których działa światowy kapitał.
Możliwe kierunki takich zmian obejmują między innymi:
- większą regionalizację światowego handlu,
- rozwój alternatywnych systemów rozliczeń międzynarodowych,
- większy udział aktywów materialnych w ochronie majątku,
- postępującą cyfryzację pieniądza emitowanego przez banki centralne,
- wzrost znaczenia bezpieczeństwa energetycznego i surowcowego.
Nie wiadomo, które z tych trendów okażą się dominujące. Warto jednak obserwować je już dziś, ponieważ to właśnie one mogą kształtować kolejną dekadę.
Gdzie szukać zwycięzców nowego cyklu?
Każdy wielki kryzys niszczy część gospodarki, ale jednocześnie tworzy fundament pod nowy cykl wzrostowy.
Kapitał zawsze szuka miejsc, w których może zachować wartość i osiągnąć ponadprzeciętne stopy zwrotu.
Jeżeli świat rzeczywiście wejdzie w okres długotrwałej niestabilności, szczególnego znaczenia mogą nabrać sektory związane z bezpieczeństwem państw i samowystarczalnością gospodarczą.
W mojej ocenie należą do nich przede wszystkim:
{ dostęp tylko w strefie premium}
Nie oznacza to, że wszystkie te sektory będą rosły jednocześnie. Historia pokazuje jednak, że po okresach głębokich zmian geopolitycznych kapitał bardzo często płynie właśnie tam, gdzie powstają nowe przewagi strategiczne.
Ostatnia refleksja
Najbardziej ryzykowne nie jest dziś posiadanie czarnego scenariusza.
Najbardziej ryzykowne jest założenie, że czarny scenariusz jest niemożliwy.
Może się okazać, że za rok lub dwa będziemy wspominać te rozważania jedynie jako interesujący eksperyment intelektualny. Tego również nie można wykluczyć.
Jeżeli jednak świat rzeczywiście wchodzi w okres największej przebudowy geopolitycznej od zakończenia zimnej wojny, najbliższe lata będą wymagały od inwestorów zupełnie innego sposobu myślenia.
Nie wystarczy już odpowiadać na pytanie: „co kupić?”
Znacznie ważniejsze stanie się pytanie:
„Jak ochronić kapitał i jednocześnie przygotować się na świat, który może wyglądać zupełnie inaczej niż ten, do którego przywykliśmy?”
Największym zagrożeniem nie jest wojna. Nie jest inflacja. Nie jest nawet krach giełdowy. Największym zagrożeniem jest utrata zaufania do systemu.
wojna → może prowadzić do utraty zaufania,
dług → może prowadzić do utraty zaufania,
obligacje → mogą odzwierciedlać utratę zaufania,
banki → działają dzięki zaufaniu,
waluty fiducjarne → opierają się na zaufaniu,
giełda → jest wyceną przyszłego zaufania do gospodarki.
Jeżeli nie mam racji...
Jeżeli po przeczytaniu tego artykułu ktoś oczekuje ode mnie deklaracji, że właśnie opisałem przyszłość, będzie rozczarowany.
Nie wiem, co wydarzy się za sześć miesięcy.
Nie wiem również, czy największy kryzys rozpocznie się w 2026 czy dopiero w 2027 roku.
Nie twierdzę także, że wszystkie opisane elementy zrealizują się dokładnie w przedstawionej kolejności.
Wiem natomiast coś znacznie ważniejszego.
Od ponad dwudziestu lat obserwuję rynki finansowe i zauważyłem jedną prawidłowość: największe straty inwestorzy ponoszą nie dlatego, że wydarza się coś nieprzewidywalnego, lecz dlatego, że wcześniej uznali taki scenariusz za niemożliwy.
Przed krachem z 2008 roku niewielu wierzyło, że problemy na amerykańskim rynku kredytów hipotecznych mogą zagrozić światowemu systemowi finansowemu.
Przed gwałtownym wzrostem inflacji po pandemii dominowało przekonanie, że wysokie ceny są jedynie zjawiskiem przejściowym.
Historia uczy pokory.
Dlatego nie próbuję przewidywać przyszłości z dokładnością do dnia czy miesiąca.
Próbuję zrozumieć procesy, które mogą doprowadzić do głębokich zmian.
Jeżeli opisany przeze mnie scenariusz okaże się błędny, będę z tego szczerze zadowolony.
Będzie to oznaczało, że świat uniknął bardzo trudnego okresu, a inwestorzy nadal będą mogli funkcjonować w stosunkowo stabilnym otoczeniu gospodarczym. Znając mechanizmy i dynamikę procesów geopolitycznych uważam jednak, że to scenariusz utopijny.
Jeżeli jednak choć część przedstawionych zagrożeń zacznie się materializować, wcześniejsze przygotowanie może okazać się znacznie cenniejsze niż poszukiwanie kolejnych kilku procent zysku w końcowej fazie hossy.
Nie staram się przekonać Czytelnika, że powinien zaakceptować mój punkt widzenia.
Chciałbym jedynie zachęcić do postawienia sobie kilku pytań.
Co stanie się z moim majątkiem, jeżeli obecny system będzie funkcjonował jeszcze rok czy dwa ?
A co stanie się z nim, jeżeli w ciągu najbliższych kilku lat świat wejdzie w okres największej przebudowy geopolitycznej i finansowej od zakończenia II wojny światowej?
Czy mój portfel poradzi sobie wyłącznie w świecie taniego pieniądza, niskiej inflacji i nieprzerwanego wzrostu giełd?
Czy jest przygotowany również na świat wysokich kosztów energii, wojen geopolitycznych, kryzysów zadłużenia i krachu w międzynarodowym systemie finansowym?
Każdy inwestor powinien odpowiedzieć na te pytania samodzielnie.
Nie istnieje portfel idealny.
Istnieją jednak portfele lepiej i gorzej przygotowane na nieoczekiwane wydarzenia.
Od początku działalności AmerBroker staram się patrzeć na rynki szerzej niż przez pryzmat wykresów czy wskaźników makroekonomicznych.
Kapitał nie funkcjonuje w próżni. Podąża za zmianami geopolitycznymi, technologicznymi i społecznymi. Dlatego analiza finansowa bez analizy świata jest niepełna. Dzisiaj macie w mediach pełno dyletanckich filmików na YT które sugerują Ci ochronę pieniędzy na wypadek wojny. Porady są katastrofalne, większość z tych ludzi nie rozumie, że otwarcie konta bankowego w Szwajcarii na Cyprze czy nawet w Kanadzie nic nie pomoże bo dewaluacja walut obejmie wszystkie państwa. Tak samo jak ograniczenia wypłat gotówki. Sugestie aby mieć portfel z walutą na ucieczkę, rachunek walutowy za granicą jest śmieszne i świadczy, że ludzie Ci nie rozumieją zupełnie zachodzących procesów geopolitycznych. Nie odróżniają zwykłej wojny od wojen geopolitycznych.
Jeżeli jednak świat rzeczywiście stoi u progu nowego cyklu geopolitycznego, najcenniejszym aktywem inwestora nie będzie odwaga ani optymizm. Będzie nim gotowość na zmianę.
Bo na rynkach finansowych nie wygrywa ten, kto najczęściej ma rację.
Wygrywa ten, kto potrafi przetrwać moment, w którym większość nie była gotowa na to, co właśnie się wydarzyło. Wygrywa ten kto jest przygotowany także na czarny scenariusz.
Ten artykuł nie jest prognozą tego, co musi się wydarzyć. Jest próbą odpowiedzi na pytanie, jak powinien zachować się inwestor, jeżeli świat wejdzie w jeden z najbardziej wymagających scenariuszy geopolitycznych i finansowych od kilkudziesięciu lat. W inwestowaniu nie wygrywa ten, kto przewidzi przyszłość ale ten kto odpowiednio wcześnie dokona zabezpieczenia swoich aktywów pieniężnych.
Mój subiektywny p. widzenia określam następująco.
Celem na drugie półrocze 2026 roku powinno być nie inwestowanie ale zachowanie tego co się posiada. Indeksy giełdowe są hiperbolach zwyżkujących i grożą w każdej chwili niekontrolowanym zawaleniem.
Prawie wszyscy analitycy stawiając prognozy na drugą połowę 2026 roku mówią " jeżeli konflikt na Bliskim Wschodzie będzie trwał to ... "
Ja stawiam sprawę jasno i bardzo klarownie. Otóż wojna na Bliskim Wschodzie tak naprawdę na dobre jeszcze się nie rozpoczęła, Ona dopiero raczkuje, z każdym miesiącem będzie eskalować i będą się do niej przyłączać kolejne kraje. Zatrzymany zostanie całkowicie handel nie tylko w cieśninie Ormuz ale i na kanale sueskim i Morzu Arabskim. Spowoduje to brak ropy w krajach europejskich co w konsekwencji wywoła największy w historii kryzys energetyczny krajów zachodnich. O inflacji już nie wspomnę.
Wojna na Bliskim Wschodzie potrwa jeszcze co najmniej ze dwa-trzy lata. Jest częścią wielkiego cyklu wojen hegemonicznych, tak samo jak wojna NATO z Rosją na poligonie o nazwie Ukraina. Zazwyczaj wojny hegemoniczne trwają od minimum 30-40 do 60 lat. Czeka nas więc pokoleniowy okres wielkiej destabilizacji świata geopolitycznego, upadek gospodarek świata zachodniego oraz reset systemu finansowego świata zachodniego.
Czy będzie kryzys gospodarczy ?
Raczej nie, raczej stawiam na wielką depresję gospodarczą która potrwa z dekadę. Przyczynkiem do takiej depresji będzie krach na rynkach finansowych, pojętych bardzo szeroko bo nie chodzi tylko o załamanie na giełdach. Zakładam wielką dewaluację wartości walut krajów zachodnich względem reszty świata. Zakładam wielki kryzys długu - czyli obligacji wielu państw który w konsekwencji doprowadzi do bankructw wielu rządów krajów Europy Zachodniej, najprawdopodobniej także Polski bo dług w ostatnich latach rośnie nam skokowo i szybko doganiamy kraje EU.
Wraz z krachem nastanie wielki kryzys płynnościowy w sektorze bankowym co będzie skutkować ograniczeniem wypłat dziennych i kwot przelewów bankowych a być może i zablokowaniem aktywów na jakiś kilkuletni okres dopóki nie poprawi się sytuacja w sektorze bankowym.
Zobaczymy najprawdopodobniej matkę wszystkich krachów, tzw. krach stulecia który dotknie największe rynki finansowe:
- krach kryptowalut - już się rozpoczął
- krach rynków akcyjnych - czekamy
- krach płynnościowy w bankach
- krach systemu ubezpieczeń i reasekuracji
- krach obligacji
- krach rynku nieruchomości
Dlaczego będzie aż tak źle ? Dlatego, że rozpoczął się proces upadku hegemona jakim są USA. To proces a nie jedna wojna. Ameryka już przegrała wojnę z Iranem ale będzie dalej walczyć o zachowanie kontroli nad jak największym obszarem świata.
Oczywiście nie upieram się, że ta mega zapaść gospodarcza i krach nastąpią już w tym półroczu. Ale mogą. Sprzyjać temu będzie eskalacja wojny zarówno na Bliskim Wschodzie jak na Ukrainie. Brak ropy, gazu = wielka inflacja, wielka depresja.
Cykl wojen hegemonicznych sprzyjał będzie także wojnom walutowym i związanym z nimi radykalnym spadkom wartości walut a także blokadom gospodarczym, celnym, embargami itp.
Pod takie scenariusze przygotujcie się na najbliższe półrocze i kolejne okresy o ile sytuacja ulegnie wydłużeniu. Szukajcie takich klas aktywów które nie tylko, że będą istniały po okresie wielkiego kryzysu oraz dadzą spektakularnie na nim zarobić.
W moim subiektywnym odczuciu aktualnie obowiązujący system finansowy świata zachodniego upadnie najdalej do 2030 roku. Najprawdopodobniej będzie to dużo wcześniej, najprawdopodobniej krach systemowy rozpocznie się w kilka tygodni po krachu giełdowym. Czy może to być już II połowa 2026 roku ? Nie musi ale może tak być.
Grzegorz Nowak
serwis giełdowy
amerbroker.pl
8 lipca 2026 r

Komentarze
[2026-07-08] Szeryf
zatem geopolityka rządzi
[2026-07-08] Sylwek
To już widać po zachowaniu Trumpa że Ameryka ma ograniczone zdolności kontrowania świata
[2026-07-09] Gość
Panie Grzegorzu powinien napisać Pan jakąś książkę dotyczącą filozofii inwestycyjnej w makro trendy. Na pewno wile osób by na tym skorzystało. Moje spostrzeżenie dotyczy tego, że nawet w takich trudnych czasach będzie można znaleźć jakieś aktywa, które pozwolą pomnożyć majątek. Pytanie tylko jak znaleźć takie aktywa i jak zajmować pozycję na tych aktywach gdy dojdzie do problemów z płynnością i kryzysami walutowymi?
[2026-07-09] Piotr
Stany Zjednoczone mają upaść w 2032 roku, Europa wczesniej.
[2026-07-09] G Nowak
@ gosc, mając tę wiedzę musi Pan przemyśleć czy chce Pan się zabezpieczyć czy nie. Jeśli tak to trzeba przygotować się w sposób wyprzedzający. Jak rynek zacznie się walić to nie zdąży Pan zareagować.
[2026-07-10] Telewitz
Ostatnia hossa, czyli "Albercik wychodzimy"?
[2026-07-10] Rob Roy
@ G Nowak ludzie mawiają, że im człowiek starszy, tym częściej kieruje się rozumem i odpowiedzialnością. Ja nazywam to tchórzostwem i brakiem odwagi, choć inni powiedzą, że to przezorność, rozsądek i dojrzałość. Pewnie dlatego też większość ludzi to biedota, tyrająca całe życie, a klasa niepracująca, bawiąca się i korzystająca z tego świata to 1%, w którym dzięki Bogu ja jestem.
[2026-07-11] Staszek
ciekawe jak długo to wszystko jeszcze pociagnie zanim prdln....
[2026-07-12] Gość
Obawiam się, że tu szykuje się zupełnie inny krach, jakiego nikt się nie spodziewa, a cała reszta nie będzie miała znaczenia.
[2026-07-13] Gość
@Rob Roy. Do powodów życia według 7 grzechów głównych Boga nie mieszaj. Natomiast żyj jak Ci się podoba, bo masz wolną wolę.
[2026-07-13] Gość
A kredyty jakies make, ktore mozna splacic, to lepiej sie ich pozbyc, czy spokojnie placic raty i nie przejmowac sie inflacja (% stale) ?
[2026-07-13] Sara
Wszystko kiedyś upada, unia i ameryka też
[2026-07-13] Gość
Wg mnie w tym roku lub w 2029 wszystko walnie Ja gram na spadki we wrześniu
[2026-07-16] Telewitz
Komu najbardziej zależy aby to walnęło?
[2026-07-18] G Nowak
@ Telewitz, otóż to, doskonałe pytanie a odpowiedź wyjaśnia wszystko. !! Moim zdaniem zrobienie krachu lezy w interesie Ameryki. Kiedyś pisałem, że każdy sensowny analityk czy dobry inwestor powinien widzieć, że upada już nie tylko dolar ale i Ameryka jako hegemon i nie jest to kwestia dekad jak się wydaje niektórym ale najbliższych lat a może jeszcze bliżej. Skoro ja to widzę to widza ten temat stratedzy amerykańscy i MUSZĄ mieć scenariusz wyprzedzający. Ja to kiedyś nazwałem nie dostosowywaniem się do interakcji ale napisałem, że mają plan polegający na tym, że sami wywrócą cały stolik czyli system finansowy który stworzyli i w ten sposób zmienią zasady gry. Plan jest przygotowany, jestem pewien, czekają na okazje aby wybrać jak najlepszy timing na taki scenariusz. Patrząc na wojnę na BW myślę że to prawdziwy game changer. Widziałem to na kilka lat do przodu a teraz jestem tego pewien. Brak ropy zmieni wszystko, wywróci cały system finansowo-gospodarczy świata zachodniego do góry nogami. Całkiem prawdopodobne, że może się to wszystko wydarzyć jeszcze w tym roku ale się nie upieram. Wtedy po akcji kryzysu płynnościowego system zbankrutuje w tydzień. A później społeczeństwa zachodnie otrzymają nowy system który teraz lezy już na stole. Problem tylko w tym, że myślę, że nikt nie otrzyma nic co ma banku albo w skarpecie. Reset zlikwiduje klasę średnią i wprowadzi system cyfrowy. Tak widzę to ja. Naprawdę żyjemy w wyjątkowych czasach.
[2026-07-30] Gal Anonim
@ Telewitz w świecie widzialnym Chabad-Lubawicz + stworzone przez nich systemy oraz organizacje międzynarodowe W świecie duchowym 1/3 bytów strąconych z nieba